nr 12/1986

Komunikat RO

Komunikat Rady Otryckiej

Rada Otrycka Specjalną i Uroczystą Uchwałą składa podziękowanie Ariadnie Henclewskiej za udostępnienie mieszkania na część artystyczną Walnego Zebrania Klubu. Dziękujemy również wszystkim osobom, które wzięły udział w przygotowaniu tej - tak ważnej przecież - uroczystości.


RADA OTRYCKA

Podziękowania

Bardzo, bardzo dziękuję

Markowi PARZYDŁO -za to, że w błyskawicznym tempie przygotował okładkę do numeru 11 Biuletynu Otryckiego,
Markowi KOWALSKIEMU - za to, że w błyskawicznym tempie i mimo wielu trudności powielił rzeczoną okładkę,
Tadeuszowi GROCHULSKIEMU
Markowi PARZYDŁO
Andrzejowi PAWLIKOWI
Waldkowi WITKOWSKIEMU
- za to, że w błyskawicznym tempie złożyli kilkadziesiąt egzemplarzy 11 numeru BO na dwie godziny przed Walnym Zebraniem.

Tempo ich działań było naprawdę błyskawiczne a postawa otrycka. Chwała im za to i wielkie dzięki!


Andrzej Grądzki

W wasze ręce perswaduję

W wasze ręce perswaduję...

... Poprzedni numer BO był pewną nowością i choć zarazem wróciliśmy do pierwotnej formy edytorskiej, nowościom nie ma końca. W tym numerze mamy nawet "bombę". Biuletyn Otrycki nr 12 ma zaszczyt gościć na swych łamach dwóch fotoreporterów - Tadeusza Grochulskiego i Mariusza Filippa. Współpraca z BO nie jest ich głównym i jedynym zajęciem. Obaj panowie podjęli się wykonania fotograficznej (i być może filmowej) dokumentacji Klubu, Chaty, obozów i innych naszych imprez. Oficjalni (już) fotografowie Klubu zamierzają także odbyć kilka podróży w czasie, gdyż powstające fotograficzne archiwum Klubu ma zawierać także obrazki z "prehistorii" Chaty. O dobrej jakości technicznej i artystycznej zdjęć Tadeusza i Mariusza mieliśmy okazję już się przekonać, możemy być więc spokojni o efekty dalszej pracy ekipy fotograficznej. I to już tyle ode mnie...

AWG

Walne Zebranie

Walne Zebranie Klubu Otryckiego
24 października 1986 r.

W naszym kolejnym Walnym Zebraniu wzięło udział, jak wynika z listy, 41 osób, w większości sympatyków Klubu. Zebraniu przewodniczył Leszek Filipowicz, który mimo dużego doświadczenia, przywitał uroczyście wszystkich zebranych mniej więcej w połowie spotkania.

Najpierw omówiono Akcję Letnią - swoją ocenę przedstawił Waldek Witkowski, a następnie wysłuchano sprawozdań z obozów, opublikowanych zresztą wcześniej w numerze 11 Biuletynu Otryckiego. Dyskusja była na szczęście krótka. Potem swoje sprawozdanie przeczytał Jarek Frąckowiak. Jako odchodzący Prezes podziękował wszystkim za współpracę, ale SZCZEGÓLNE WYRAZY WDZIĘCZNOŚCI ZŁOŻYŁ WALDKOWI WITKOWSKIEMU I JURKOWI SZCZUPACZYŃSKIEMU. Potem omówiono inne sfery działalności klubowej i wewnątrzklubowej (oczywiście według tekstów zamieszczonych w Biuletynie). Po krótkiej dyskusji, dotyczącej także i spraw przykrych, które - choć było ich bardzo niewiele - jednak się zdarzyły, przystąpiono do różnych głosowań. Na początku udzielono absolutorium odchodzącemu Prezesowi - Jarkowi Frąckowiakowi. Później Rada Otrycka wykazała się dużym szacunkiem dla swej pracy, gdyż za udzieleniem absolutorium Radzie głosowali wszyscy członkowie Klubu, a więc i również wszyscy członkowie Rady.

Po momentach przyjemnych przyszedł czas na decyzje smutne - nazywamy to delikatnie układaniem nowej listy członków Klubu. Gdy już obeschły łzy, powróciliśmy do rzeczy przyjemnych, choć nie mniej emocjonujących. Rada Otrycka rekomendowała M. Wasilewskiego "Maruchę" i M. Parzydło na członków Klubu. Obie kandydatury osobiście poparli Waldek Witkowski i Andrzej Grądzki. Zapewne te rekomendacje spowodowały, że obaj kandydaci zostali przyjęci jednogłośnie. Emocje jednak na tym nie wygasły, bo przystąpiliśmy do wyborów nowego Prezesa i nowej Rady Otryckiej.

Nowym Prezesem Klubu Otryckiego został - jak już wszystkim wiadomo - ARTUR GRUDZIŃSKI.

Arturowi pomaga Rada Otrycka w składzie:

Leszek Filipowicz
Jarek Frąckowiak
Krzyś Kazimierczak
Marek Parzydło
Andrzej Pawlik

W skład Rady wchodzą oczywiście z klucza - Prezes i Gospodarz.

Redakcja Biuletynu Otryckiego składa Prezesowi i całej Radzie serdeczne gratulacje i życzy im wielkich osiągnięć w pracy na niwie otryckiej. Szczególnie gorąco gratulujemy "debiutantom" - Andrzejowi Pawlikowi i Markowi Parzydło.

Walne Zebranie zakończyło się wystąpieniem nowowybranego Prezesa, a potem wszyscy przenieśli się do mieszkania naszej koleżanki z etnografii (ostatnio jest to najmodniejsza osoba w Klubie), gdzie miłymi akcentami zakończyliśmy zebranie. Poniżej przedstawiamy tekst, który mówi o imprezie.

Część artystyczna

Część artystyczna

Kilka dni temu jeden z moich znajomych, który w chwilach wolnych od studiowania zajmuję się redagowaniem szalenie poczytnego w pewnych kręgach pisma, poprosił mnie o napisanie "ot, kilku słów" na temat jednego z ważniejszych w tegorocznym kalendarzu świąt stowarzyszenia, w ramiona którego pchnął mnie ostatnio wyrok Opatrzności (swoją drogą ciekawe, czy to będzie dożywocie).

Z początku (jako że przydarzyło mi się być gospodynią przyjemniejszej części tej imprezy) wzdragałam się przed jednoznacznym formułowaniem opinii (co, w rzeczy samej, wynikało z obawy przed pomówieniem o chwalipięctwo, samochwalstwo i chwalilubstwo lub inną równie odrażającą cechę). Jednakże obecnie, będąc na lekkim rauszu (nie powiem po czym, żeby wam smutno nie było) zmieniłam o ileś tam stopni moje stanowisko i aktualnie wychodzę z założenia, że nie należy uchylać się od sprawiedliwej i konstruktywnej pochwały.

Prawdę powiedziawszy, napełniło mnie bezmiernym smutkiem, że jeszcze nigdzie oficjalnie nie wyrażono słów uznania dla odwagi i poświęcenia tej młodej jeszcze (wg wiarygodnych źródeł) osoby, która nie bacząc na surowe normy obyczajowe panujące w tych szerokościach geograficznych i możliwość utraty raz na zawsze dobrego imienia w kręgach sąsiedzkich (co, jak się łatwo domyślać grozi dożywotnim staropanieństwem), nie wahała się przyjąć w zacnych progach swego rodzinnego domu bandy 40 rozbójników, łącznie - rzecz jasna - z Ali Babą (co po szybkim przeliczeniu daje pełne 42 osoby). Jakżeż byłoby to ładnie, gdyby w jakimś oficjalnym dokumencie znalazły się słowa "nie zawiodła położonego w niej zaufania", albo "z powierzonych jej obowiązków wywiązała się bez zarzutu". Smutne to, że samemu trzeba się dobijać o słowa pochwały.

Dla informacji nieobecnych, przyjęcie odbywało się w stojącym wśród starego parku małym dworku, w którym oprócz ogromnego salonu z tarasem, znajdował się także szereg przytulnych buduarów, służących wygodzie co bardziej znużonych alkoholem gości, przestronna kuchnia, z której nieustannie dochodziły zapachy pieczonych na ruszcie przysmaków i między wieloma innymi (o których już nie wspomnę) jeszcze jedno pomieszczenie wykorzystywane dla celów zarówno przyjmowania jak i zwracania wysokiej jakości trunków. Dla koneserów (a takich była przecież większość) podawano piwo, które wspaniale smakowało i nikomu nie szkodziło, dopóki było się trzeźwym. Wino (dla starannie dobranego grona gości) serwowano w leżącym nieco na uboczu małym gabineciku, który oprócz takich niewątpliwych walorów jak zapas kilku butelek za kanapą, posiadał tęże kanapę, zamykane na klucz drzwi i przyćmione światło.

Głównymi atrakcjami wieczoru były popisy muzyczne dużej grupy włościan (głównie z okolic naddnieprzańskich), z których jeden, sądząc po wielkiej czapie i takimż pistolecie, przybywał prosto z Siczy. Innym godnym odnotowania wydarzeniem był panicz z wielce poważanej w całym powiecie oficerskiej rodziny męczący sadystycznie naszą poczciwą Sztukę oraz rodowita Francuzka (bawiąca w naszym kraju tylko przejazdem) dokonująca heroicznych wysiłków w celu skomunikowania się (zapewne wiedziona jakaś nagłą potrzebą).

Część gości zaczęła rozjeżdżać się już po północy. Większość jednak ruszyła w drogę powrotną dopiero o pierwszym pianiu. Z dziedzińca dochodziło rżenie zaprzężonych do powozów koni, panie nerwowym (acz wciąż konkretnym) ruchem sprawdzały stan swej biżuterii, panowie szarmancko podawali im futra. Przez chwilę słychać było jeszcze łajania zaspanej służby i gromkie okrzyki woźniców. Potem wszystko ucichło, a we dworku została jeszcze tylko garstka z wolna zasypiających gości, którzy wkrótce też ułożyli się na spoczynek w pokojach gościnnych.

Rankiem, wyspanym i wypoczętym podano śniadanko złożone ze świeżutkich wiejskich produktów, a gospodyni ze łzami w oczach prosiła zbierających się do odjazdu gości o pozostanie. Z kuchni dobiegało stukanie garnków i szum wody. Służba swą nieczułą ręką zacierała ostatnie ślady nocy.


Ariadna Henclewska

Trzy hasła

Trzy hasła

Jako nowy prezes powinienem chociaż w kilku zdaniach określić mój program. Wygłosiłem go na Walnym Zebraniu, a ponieważ wszyscy pilnie słuchali - jest on powszechnie znany. Chciałbym natomiast przypomnieć artykuł programowy naszego przyjaciela Aleksandra T. Łazarskiego (BO "Uwagi na temat działalności Klubu Otryckiego"). Tekst ten był obszerny, bardzo ciekawy i chciałbym do niego nawiązać. Co zmieniło się w naszym Klubie od 1984 r.? Olek wymienił cztery grupy w naszym środowisku - grupę kierowniczą, starych otrytczyków, aktywu otryckiego i tzw. "ludzi luźnych". No cóż, w tej chwili grupa kierownicza i aktyw to jedno, starych otrytczyków zinstytucjonalizowaliśmy (w tzw. "ZBOWiD - Otryt"), pozostają ci nieszczęśni luźni, a jest ich ostatnio coraz więcej - widoma oznaka wychodzenia z kryzysu, zasługa b. Prezesa Jarka Frąckowiaka. I tu pojawia się problem. Co zrobić z tymi "nowymi twarzami"? Oczekuję propozycji od Rady Otryckiej - jest pomysł wydania drugiego tomu śpiewnika, rozgrzania umysłów (seminaria naukowe), mam nadzieję, że propozycji działania nie zabraknie. Leszek Filipowicz w swoim szkicu działalności (BO nr 7 "Szkic programu - podstawa dyskusji cz. I") uchwycił doskonale to, co staje się teraz znowu aktualne. Jak należy wyważyć sferę działalności - bardziej na "warszawską", czy na "Chatę"/ Co będzie najlepszym spoiwem dla tych nowych ludzi? To jest w tej chwili bardzo ważna sprawa. Zarażenie ich duchem "otryckości" to podstawowe zadanie Prezesa i nowej Rady Otryckiej. A najlepszy składnik spoiwa to więzy przyjacielskie wykształcone w codziennych kontaktach. Należy za dobrą monetę wziąć hasło BRATAJMY SIĘ i starać się brać udział we wszystkim, co dzieje się w Klubie. I tak stanęliśmy przed kolejnym problemem - kto ma ten Klub tworzyć (formalnie - należeć do weryfikowanej listy członków Klubu OTRYCKIEGO). Osobiście byłbym za modelem Klubu "otwartego" (patrz Juruś Szczupaczyński "Kilka uwag o zasadach członkostwa w Klubie" BO nr 11), jednak z pewnym "ale". Odpowiedzialność za sprawy klubowe musi być postawiona na pierwszym miejscu w hierarchii ważności.

LOS KLUBU NASZYM LOSEM - to kolejne hasło do zrealizowania. Wróćmy do artykułu kol. Łazarskiego. Wymienia on kilka płaszczyzn charakterystycznych przy budowaniu wartości otryckich, z których dzisiaj aktualne są tylko dwie (i to nie zawsze): wspólnotowa działalność intelektualna (płaszczyzna rozumiana tak, jak to formułuje Olek) oraz turystyka tradycyjna. Czasami pojawia się trzecia płaszczyzna, tzn. działalność remontowo-budowlana. Nie chcę twierdzić, że to źle (ponieważ sam wiem, jakie są możliwości), ale musimy starać się rozszerzyć nasze propozycje działania, zwłaszcza jeśli chodzi o działalność intelektualną. Tu należy sformułować ostatnie hasło - ROZWIJAJMY SIĘ I DOSKONALMY, A BĘDZIE JESZCZE LEPIEJ.

Na koniec chciałbym wszystkim przypomnieć, że istnieje i rozwija się Nadzwyczajna Komisja d/s Zbieractwa Makulatury, której wszyscy jesteśmy akcjonariuszami i należy ją wspierać Makulosusem.


Skarbnik NK d/s ZM Prezes Klubu Otryckiego
Artur Grudziński Artur Grudziński

Dodatek

Dodatek

Zgodnie z tradycją publikujemy listę członków Klubu, zweryfikowaną na Walnym Zebraniu 24.10.1986 r.:

  1. Henryk Banaszak,
  2. Robert Budzyński,
  3. Witold Bychawski,
  4. Leszek Filipowicz,
  5. Jarosław Frąckowiak,
  6. Michał Gierbisz,
  7. Andrzej Grądzki,
  8. Tadeusz Grochulski,
  9. Artur Grudziński,
  10. Krzysztof Kazimierczak,
  11. Marek Kowalski,
  12. Ewa Lewicka-Banaszak,
  13. Aleksander T. Łazarski,
  14. Magda Majewska,
  15. Marek Parzydło,
  16. Andrzej Pawlik,
  17. Magda Pietrasik,
  18. Jerzy Szczupaczyński,
  19. Mariusz Twardowski,
  20. Mariusz Wasilewski,
  21. Andrzej Wiórko,
  22. Waldemar Witkowski - Gospodarz Chaty

Komisja Klubu Otryckiego d/s Budowniczych Chaty Socjologa przedstawia pierwszą listę Kręgu Budowniczych:

  1. Aby Y alias Kleidermann,
  2. Henryk Banaszak,
  3. Anna Bychawska,
  4. Witold Bychawski,
  5. Mirosław Chałubiński,
  6. Wojciech Jóźwiak,
  7. Henryk Kliszko,
  8. Ewa Lewicka-Banaszak,
  9. Tadeusz Olszański,
  10. Wojciech Sady,
  11. Jerzy Szczupaczyński.
Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011