|
I znowu jestem tu, w obliczu Połoniny. W bladym słońcu jesieni niosącym przymrozek. Jej wyszczerbiony nóż ciemnieje w bladym niebie. Gęste pasemko krwi paruje znad krawędzi. I znów stanąłem tu, w obliczu Połoniny. Znowu przemawia do mnie i wciąż jej nie rozumiem.
Tadeusz A. Olszański Otryt Górny, wrzesień 2003
|
Musisz być zalogowany by dodać komentarz.