Antoni Ciombor

Scenariusz do sztuki teatralnej pod tytułem:

Bajka o Wilku i Sierotce Marysi


osoby:
Sierotka
Wilk
Gajowy


WPROWADZENIE

Akcja rozgrywa się w czasach mickiewiczowskich. Marysia nie ma rodziców i mieszka razem z babcią w pobliżu lasu. Pewnego dnia wybrała się do lasu na jagody z dzbankiem i co Marysię Sierotkę spotkało w lesie to jest w bajce.
Marysia ubrana jest po wiejsku, w stroju średniowiecznym, suknia układanka, buty zwykłe, proste bez pończoch ani rajstop, włosy splecione w warkocz, bez makijażu. Koniecznie chustka na głowie, koszula biała i gorset.

WYGLĄD SCENY

Kilka drzewek, ma to przypominać las i to wszystko, co rośnie w lesie, krzaczki, maliny, jagody, itd.. A w rogu sceny może być domek, w którym mieszka Sierotka Marysia. 
Sierotka Marysia z dzbankiem wychodzi na scenę, przed domem się przechadza i mówi sama do siebie.


Obserwator

Pośród gór i lasów, Marysia Sierotka mieszkała
A jak wiadomo, rodziców, braci, rodziny nie miała
Lata te jej życia uciekały ni w dostatku, ni w biedzie
A wy Państwo nawet o tym nie wiecie 
Jak jej żyć było smutno pod lasem nie w powiecie
Bo tylko szczere pole z okna zawsze widziała
Nieraz na dworze, przed domem na ławce siedziała
I w wielką otchłań, lasów, puszczy spoglądała
Nieraz o szczęściu, miłości, przyjaźni, sobie myślała
Ale cóż biedna sierotka, od początku bywała
Nigdy nikogo bliskiego przy sobie nie miała
A kiedy sroga zima się do końca zbliżała
To twarz Marysi się zawsze promieniała, uśmiechała
I w taki oto sposób, Marysia wiosnę zawsze witała
Ten promyk słońca, najlepiej, szczerze bardzo kochała
Swoimi jasnymi oczyma w blask się wpatrywała
A w swojej duszy, szczęśliwa, miła zawsze bywała
Kiedy na ziemię biały śnieg, puszysty padał
Białą pierzynę na las, łąki, pola, stawy, nakładał
Tak natura ziemię w swoje ręce bierze, składa
I teraz już nic przez sześć miesięcy nie gada
Natura ziemię w swoje ręce bierze i składa
Tak sumienie Marysi o tym wszystkim opowiada
W wielką potężną harmonię składa
A ta bajka o jej całym życiu opowiada

Sierotka Marysia z dzbankiem wychodzi na scenę, przed domem się przechadza i mówi sama do siebie:

Marysia

Biedna ja jestem Marysia, na tym świecie
Wiedzą ludzie tutaj we wsi i naszym powiecie
Szczęścia ja w swoim życiu nie zaznałam
Przez całe życie, jakie trwałam, to tylko biedowałam
Bo tak naprawdę, nikt mnie nie chciawszy
Bo ja biedną dziewczyną, urodzić się musiawszy
A moi rodzice na suchoty razem poumierali
I w jednym grobie ich dwoje powkładali
Od tego dnia ja biedna na tym świecie zostałam,
nieraz nad swym losem szarym zapłakałam
I łzy na próżno na ten świat szary wylewałam
Delikatnie, spokojnie na tę ziemię spoglądałam
Choć uboga ziemia, ale ja ją darem nasycałam
A to, co ja w sercu swoim własnym posiadam
Nie tylko sobie, ale całemu światu gadam
I wam wszystkim w darze, to wszystko składam
A teraz ja na polanę na jagody iść muszę
I w oto tej chwili swoje ciało, serce, ruszę

Marysia bierze dzbanek i idzie do lasu na jagody, po drodze mija wąwozy, drzewa, krzaki, maliny, jeżyny, aż w końcu dociera na polanę, na której jest dużo krzaków jagody i tam zaczyna zbierać jagody. A tu z lasu wychodzi wilk a Marysia zajęta zbieraniem jagód, wilka nie widzi. Wilk skrada się i z chwili na chwilę jest coraz bliżej. Marysia go zauważa i się strasznie wystraszyła. A wilk mówi:

Wilk

Ach witaj Marysiu, przez tyle lat na Ciebie czekałem
Zawsze o Tobie ja tak bardzo myślałem
Aż wreszcie tutaj Ty mi z dzbanem przywędrowałaś
O jagodach sobie tak bardzo mocno pomyślałaś
I największy dzban, jaki miałaś ze sobą zabrałaś
Widzę, że w dzbanie połowę już nazbierałaś
Z natchnieniem wielkim, ty to nazbierałaś
Nawet się wcale na prawo na lewo nie rozglądałaś
A ja Ciebie od samego domu obserwuję 
Jak szłaś ścieżką leśną, na oku Cię miałem
I krok w krok za Tobą człapałem
Aż tutaj w to miejsce ja zawędrowałem
I w tym wielkim jagodzisku ja Cię dorwałem
A powiem Ci szczerze, że dzisiaj śniadania nie zajadałem
A właśnie na Ciebie, Marysiu smaka miałem

Marysia

Ależ wilku! Mój ty wielki, silny i bardzo kochany
Widzę, że jesteś dzisiaj nie wyspany
Ale nie przejmuj się, ja Tobie będę bajki opowiadać
Wszystkie słowa w wielką harmonię składać
I Tobie, mój wilczku od serduszka dawać
A ja nie chcę Ciebie, wilczku do złego namawiać
Ja zawsze dobro, dobrem wszystkim odpłacałam
Dzięki temu wszystkiemu, dlatego ja przetrwałam
I dlatego dzisiaj, ja na jagódki przyjść zechciałam

Wilk

Ależ rozumiem, moja Marysiu ty lubiana
Jesteś w mych myślach, tak bardzo roześmiana
Myślę, że będzie mi się z tobą rozmawiało
A moje serduszko, już do Ciebie tak mocno zadrżało

Marysia

Czy ty się wilku za daleko nie posuwałeś?
Coś bardzo złego na końcu języka miałeś
Ty coś bardzo złego, na mnie knujesz
Widzę, że w moich myślach mnie szczujesz
Wiem z Twoich oczu, że zło oznajmujesz
Ty wilku, Ty chodząc, Ty mnie obserwujesz
I w taki oto sposób, złe wieści snujesz
I moje wszystkie myśli w środku odgadujesz

Wilk

Ależ Marysiu! Ja Ciebie zjeść na razie nie chciałem
Ja Ciebie tylko w myślach swych dotykałem
Ale nie przejmuj się, ja Ciebie, tylko tak zatrzymałem
Teraz to Ty wcale nie bój się, żebyś tylko stała
Żebyś mi przypadkiem, drapaka nie dała
Chciałbym, żebyś mi teraz nie uciekała
I tak Ciebie dopaść muszę
I rozpalam teraz, w tym momencie, swoją duszę
Na początku po dobroci ja Ciebie ucałuję
W taki oto sposób, ja Cię mocno lubuję
I coś fajnego w Tobie ja czuję
I w tym całym momencie, ja Ciebie mocno lizuję
I całą taką, jaka jesteś Cię ja kupuję
I w taki oto sposób, ja Cię oznajmuję

Marysia

Wiesz wilku, może my coś zakombinujemy
Ale najpierw coś wspólnie zjemy
Widzisz, pełen dzban jagód ja nazbierałam
Zbierałam te jagódki, tak bardzo się starałam
I najładniejsze, jakie były, ja je pozbierałam
I bardzo o czystość i estetykę ja dbałam
Ale o Tobie wilczku, ja wcale nie myślałam
A tu raptem z krzaków ty wyskoczyłeś
I do mnie się bardzo zbliżyłeś
Ale widzisz ja wcale nie uciekałam
Chociaż to wszystko w myślach sobie składałam
I chciałabym, abyśmy wspólnie sobie pogadali
Być może, byśmy naprawdę się dogadali
Wspólne interesy, razem my nakładali
Bo pełen dzban jagódek ja nazbierałam
I ja już do domu, iść sobie pomyślałam
A tu Ty wyskoczyłeś, a ja ze strachu zadrżałam
Dobrze, że dzbana ze strachu nie wypuszczałam

Wilk

Marysiu, ja wcale jagódek nie miałem
Ja je tylko do żołądka czasami zbierałem
A głodny, ja zawsze w swym życiu bywałem
Nigdy jeżynek, malinek i jagódek nie odrzucałem
Dzięki temu, daję Ci słowo, ja przetrwałem
I oto w tej chwili, ja jagódki od Ciebie odmawiałem
A coś innego od Ciebie ja zechciałem

Marysia

Ja taka biedna, sierotka na świecie bywałam
Wiesz, tak mało w swym życiu ja jadałam
Ponieważ, też, co dobrego nie miałem
Żebra moje spod koszuli, wszystkie wystawały 
Tak źle o mnie one świadczyć zechciały

Wilk

Ależ każda kosteczka w mięso jest oblana
Każda kosteczka na zjedzenie jest skazana
I będę ją delikatnie teraz próbował
I tak bardzo spokojnie ja ją całował

Marysia szuka sposobu przechytrzenia wilka, sposobu uratowania siebie, tak mówi do wilka:

Marysia

Ale wilku mój kochany, widzę, że jesteś nie wyspany
Naprawdę jesteś przeze mnie bardzo lubiany
Ja Tobie kurkę z jarzynami dobrze nafaszeruję
I ja ją najpierw porządnie przygotuję, ja dla Ciebie ugotuję

Wilk

Nigdy w życiu ja kurek nie zajadałem
Zawsze kurki od siebie ja odpychałem
Niech Marysia z lisem się skontaktuje
A każdy lisek, pierzaste ptactwo konsumuje

Marysia

Może ja Tobie wilczku, kluski z serem przygotuję
A przyrządzać to bardzo lubię, kocham i szanuję

Wilk

Nigdy w życiu jaroszem ja nie bywałem
Zawsze bacy baranki ja zajadałem
Ach te baranki, mi zawsze bardzo smakowały
Chociaż mnie w moim życiu wcale nie lubiały
Kiedy do koszar owiec, ja się zakradałem
Ale teraz Marysiu ty przed moim obliczem stałaś
Widzę, że ze strachu, naprawdę zadrżałaś

Marysia

Ja wiem, że ty mnie zjeść teraz zechciawszy
A może, ja Tobie zjeść coś teraz dawszy

Wilk

A cóż takiego, byś mi Marysiu przygotowała?
Co, naprawdę zjeść byś mi dała

Marysia

Ja tobie surówkę z czerwonej kapusty przygotuję
Surówka zawsze bardzo dobrze wszystkim smakuje
Kto kapustę za młodu zajadawszy
ten sędziwego wieku doczekawszy

Wilk

Niech no Marysia, się z kozą skontaktuje
Każda koza jeść kapustę bardzo lubuje
Najpierw każdą główkę bardzo mocno ucałuje
A następnie ze smaczkiem ją skonsumuje
Będziesz dzisiaj Marysiu ze smaczkiem zjedzona
Jesteś dla mnie bardzo ulubiona

Marysia

Wiesz wilczku, ja Tobie dzisiaj ślimaki przygotuję
Robić to bardzo mocno, zawsze szanuję
A później sosem z moreli po wierzchu poleję
A Ty sam wiesz, co się w brzuszku dzieje

Wilk

Nigdy w życiu we Francji ja nie bywałem
Tego kraju ja nigdy w swym życiu nie znałem i nie poznałem
Ale kiedy będą Francuzi, tutaj gościli
Wszyscy Francuzi ślimaki bardzo mocno lubili
Ale Ty mi będziesz Marysiu, lepiej od ślimaka smakowała
Widzę, że mnie wcale nie polubiłaś
Ślimaków w lesie mam, co niemiara
Chodzą w gromadach jak wielka chmara
Ja ich nigdy w swym życiu nie zaczepiałem
Pamiętam, że kiedyś ze ślimakiem się ścigałem
I dodam Ci szczerze, że wyścig ja wygrałem

Marysia

Może byś rybkę w majonezie Ty zajadał
I bajkę taką fajną opowiadał
A rybek w Sanie, jest zawsze bardzo wiele
Ja łowię rybki zawsze w każdą niedzielę
A w domu mam cztery pstrągi przygotowane
Chodź, idziemy niech ja już wstanę

Wilk

Nigdy Marysiu, się z tego miejsca nie ruszę
Prawdę w oczy teraz my sobie wmówimy
Chociaż nie jesteś wcale ze mną umówiona
Będziesz dzisiaj, Ty Marysiu na obiad zjedzona
A widzę, że jesteś bardzo mocno Ty spasiona
Będziesz przysmakiem Ty dzisiaj, moja ulubiona
Jesteś dla mnie dzisiaj, tutaj Ty stworzona

Marysia

Ależ wilczku, może my się po dobremu dogadamy
Może te nasze słowa, w jedną harmonię się poskładają
Wiesz, że ja w lesie na zawsze pozostanę
Kocham to wszystko, Ciebie, leśne gaje
I razem wilczku my w lesie pozostaniemy
My o tym wspólnie wiemy

Wilk

Wiesz Marysiu, może byśmy razem zamieszkali
Razem coś wielkiego, wspólnie my zbudowali
Piękną, cudowną, ja norę miawszy
Ja ją osobiście zbudować dla Ciebie zechciawszy
Ponieważ, Marysiu ja Ciebie bardzo polubiłem
A Tobie od serca, tak dużo ja dałem
Myślę, że na zawsze w przyjaźni pozostaniemy
My o tym wspólnie wiemy
Ponieważ ja całe życie po lasach człapałem
Ale ja o Tobie cały czas ja powiem Ci szczerze myślałem
Ciebie Marysiu tu ja w sercu targałem

Marysia

Ależ wilczku nie ma już żadnej sprawy
Jesteś taki prosty i bardzo ciekawy
A teraz ja dla Ciebie coś dobrego przygotuję
Wilczku ja bardzo Ciebie kocham i lubuję
Będziemy razem przy jednym stole zajadali
Będziemy sobie razem przy jednym stole dogadzali
Myślę wilczku, że my się zawsze dogadamy
Wszystko w jedną harmonię poskładamy

Wilk

Marysiu, czy ty mnie za dużo nie obiecujesz
Czy Ty mnie za darmo nie kupujesz?ˇTy przechytrzyć byś mnie teraz chciała
Starego wilka w zasadzkę wciągnąć miała
A ja tyle sztuczek w życiu swym poznałem
Ale nikomu o nich ja w życiu nie gadałem
Tylko ja je zawsze w swych sprawach wykorzystam
Cieszę się, że ja Ciebie w swym życiu poznałem

Marysia

Cieszę się i jest mi teraz bardzo miło
Bo tak serduszko mi teraz tutaj mówiło
A te jagódki, które ja teraz nazbierałam
Do tego wielkiego dzbana ja powkładałam
A w każdej jagódce, jedna uncja się znajduje
Mięska, a mięsko każdy wilczek bardzo lubuje
Zajadając, aż mu ślinka z ust zawsze skapuje
Proszę! Niech no wilczek do dzbana zagląda
Każdej jagódce w dzbanie się przygląda

Wilczek szybko zjada jagody a Marysia w tym czasie ucieka jak najdalej. Kiedy wilk kończy jedzenie, dookoła jest pustka. Marysia dobiega do samego domu i tam zamyka wszystkie drzwi i okna, zakłada barykady. Wilk na próżno szuka Marysi i chodzi dookoła domku. Po jakimś czasie wilk odchodzi. Marysia wychodzi na polanę i spotyka leśnika.

Leśniczy

Dzień dobry, nigdy tutaj ja ciebie nie widziałem
Cieszę się, że ja ciebie tutaj teraz spotkałem
Myślę, że my sobie razem tutaj pogadamy
O wszystkich sprawach sobie pogadamy

Marysia

Ależ mój drogi panie, zawsze jest dobre śniadanie
Wiesz, że ja nigdy w twoim towarzystwie śniadania nie jadałam
Ale o tobie ja panie leśniku dużo słyszałam
I zwierzaczki mi o tobie wszystko opowiadały
W wielką harmonię każde słowo składały
Cieszę się, że rączki twoje zwierzakom dawały
Ofiarę dla wszystkich, one ocalały
Dzięki temu, ludzie na ziemi zawsze trwają
Chociaż, nie zawsze one się kochają
Myślę, że ty mnie krzywdy robić nie będziesz
Ale ty w lesie, na polanie, będziesz wszędzie
Będziesz lasu i runa leśnego zawsze pilnował
I to życie bardzo piękne będziesz zawsze lubował

Leśniczy

Ja Marysiu o lasy zawsze bardzo mocno dbałem
Od początku mojej pracy, ja go szczegółowo poznałem
Dzięki temu rośliny i zwierzęta tutaj one trwają
I z czasem, jaki ucieka, one się zawsze poznają
Dzięki tej wielkiej symbiozie, one się bardzo znają
I człowiek też istniał będzie na łonie natury
Tylko, żeby do zwierząt nie strzelał z rury
Bo życie nasze jest od roślin i zwierząt uzależnione
Między człowiekiem a tym wszystkim umówione
Jeżeli nie będziemy dbali, życie nasze będzie skrócone
I w otchłań grobu będzie na zawsze rzucone
Bo tylko my Marysiu, razem to wszystko uratujemy
A wspólnie wszystko my o tym razem wiemy
Myślę, kiedy wspólnie interesu dopinamy
Że, wspólnie nasze serca znamy
I razem, wspólnie, nowy dom otwieramy

Marysia

Czy ty przypadkiem w słowach nie przeholowałeś?
Widzę, że umiaru tym razem nie miałeś
Ale z twoich oczu coś dobrego i fajnego wypływa
Nie jest to dla mnie, żadna na świecie nowina
A powiedz mi, jaka jest w twym sercu przyczyna

Leśniczy

Wiesz, Marysiu ja taką ładną leśniczówkę dostałem
I całe wyposażenie w tym domku zamontowałem
I nawet ogród, którego przed domem nie było
Moje ręce też ten ogród piękny uczyniło
I cały czas w naturze, to wszystko żyło
Bo tak od wieków to wszystko było
I chciałbym, żeby w lesie się nie zmieniło
To, co jest bardzo piękne, żeby zawsze wiecznie żyło
I chciałbym, zawsze tak, żeby było nam miło

Marysia

Dobrze, ja się na to wszystko zgadzam
Nigdy w życiu miłości nie zagradzam
Bo wiesz, samej smutno w życiu bywało
Nieraz moja dusza i serce płakało
Ale teraz ja ciebie, leśniku zauważyłam
Uwierz mi, ja bardzo mocno ciebie polubiłam
Myślę, że my na zawsze w lesie pozostaniemy
Już w naszych serduszkach, to wszystko wstanie

Leśniczy

Chodź Marysiu, złapiemy się za rączki
Choć jeszcze twoje rączki nie mają obrączki
Wiesz ja mam takie dwa śliczne konie
A ty masz takie piękne, ładne, cudowne dłonie
I razem przez życie sobie my powędrujemy
My razem coś do siebie bardzo czujemy
I na pewno przez życie my razem sobie pójdziemy
My o tym w naszych sercach dobrze wiemy
I powiem ci teraz bardzo mocno, wyraźnie, szczerze
Jeżeli zawsze będziemy się kochali szczerze
Razem będziemy świat budowali
Razem na ziemi będziemy trwali
I to, co jest bardzo piękne, będziemy znali
I będziemy sobie fajne rzeczy wspólnie opowiadali
Chciałbym Marysiu, żeby przyjaźń wiecznie trwała
Żeby przyjaźń zawsze piękno, co dzień budowała

Marysia

Dobrze, że szczerze i uczciwie się wypowiedziałeś
To, co w sercu miałeś na zewnątrz wylałeś
Ale myślę, że się dzisiaj i teraz dogadamy
I już w tej chwili rączki sobie podamy



powrót



Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011