* * *

Cisza zamyśla się na wzgórzach,
liście rdzewieją, jabłka spadają z drzew i tupią,
gęsi skubią znudzoną trawę.
Na podwórzu rąbią drzewo
odgłos uderzeń wzywa do kolejnego życia, jak gdyby rozkaz
zmieniał się w prośbę i czułość. Słońce odchodzi
i obiecuje jasność już jutro.
Staruszka gotuje zupę w wielkim garze,
ponad drogą siedzi białobury kot i zastanawia się
nad samobójstwem.

Coś zostało otwarte i oddzielone od
poprzedniego życia. Niebo rozpływa się w czasie
obojętne, w niewidzeniu rozumiane.
Przechodzą ludzie
także oczy otwierają się szeroko.

Krzysztof Biernacki



Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011