LATA 90-TE

MOJA HISTORIA OTRYTU

LATA 90-TE

No i co ja mam zrobić??? Kalendarium lat 90-tych? Czuję, że Gośka mnie zabije, ale ja tego nie potrafię napisać. Zacząłem przeglądać fotografie - jeszcze gorzej. Jak ustalić, kto przybył do naszego grona otryckiego, a kto odpadł...

Co do niektórych osób to byłem pewien, że znam je dłużej, ale od dawna twierdzą, że to dopiero 10 lat minęło. Ja chyba nie potrafię postrzegać upływu czasu, zgodnie z kalendarzem. Ludzi przesuwają się obok mnie, trwają dłuższe lub krótsze okresy, niektóre znajomości przekształcają się w przyjaźń, niekiedy ktoś ginie w przeszłości. Pozostają dziesiątki wspomnień, pamięć twarzy, anegdoty związane ze zdarzeniami na Otrycie czy w Warszawie (dotyczące środowiska otryckiego).

Nie przyjmuję do wiadomości, jak niektórzy z nas, że początek Otrytu to już lata świetlne, a lata 90-te to przecież zaledwie jeden kroczek do tyłu.

Ostatni okres mógłbym analizować w kontekście: Otryt i moje knajpy. Fala ludzi przepłynęła przez te dwa środowiska.

Zdjęcia potwierdzają, że wyjazdowe spotkania na Otrycie kończyły się dopiero w pubie przy Puławskiej. Tam Otrytczycy bawili się wraz z ludźmi z innych środowisk, a to zaowocowało zawitaniem niektórych do naszej Chaty. Część z nich pozostała w naszym gronie do dziś. Lata 90-te to okres dorastania młodej fali Otrytczyków i związane z tym wydarzenia: śluby, rozwody, sukcesy zawodowe. Nasze dorosłe życie (często obowiązki rodzinne) musieliśmy pogodzić z pasją, jaką były spotkania w Bieszczadach. Nie wszystkim nam się to udawało, wiele osób z czasem "wyrosło" z Otrytu - ale na szczęście ostatnio zaczęli powracać do naszego grona.

Dwie rzeczy składają się na problemy Klubu w latach 90-tych. Zmiany polityczne w Polsce spowodowały "kryzys turystyki". Możliwości robienia kasy przez rzutkich ludzi odciągnęły wielu od starych form turystycznych. Do tego dołączyła niepewność losu Chaty ze względu na zabałaganione sprawy formalno-administracyjne. Myślę, że właśnie wtedy moje puby przyhamowały i nie pozwoliły na rozsypanie się środowiska Otrytczyków. Kilka lat wspólnych spotkań, razem celebrowanych imienin, urodzin, rocznic, często wieńczonych pieczeniem baranów. I to w Warszawie! Bardzo pomógł mi w utrzymywaniu takich klimatów spotkań mój były wspólnik Andrzej Kłos.

Mogę stwierdzić, że dzięki tym spotkaniom poznałem wielu z Otrytczyków, a zadzierzgnięte znajomości trwają do dzisiaj. Ukoronowaniem tych zabawowych lat było 5-lecie pierwszego "Heinekena" oraz impreza po zakończeniu pracy w drugim lokalu przy Królikarni. Niezapomniane imprezy! A następne lata to standardowe spotkania w pubie na Koszykowej.

Być może pamięć tych faktów spowodowała, że odpowiedziałem pozytywnie na propozycję Baltazara zorganizowania 25-lecia Otrytu. Wydarzenie to na pewno było najważniejszym spotkaniem, jakie pamiętam od pierwszego mojego pobytu w Chacie.

Dzięki Grześkowi Kostrzewskiemu udało się stworzyć "sztab" wykorzystując firmę Hator. Mieliśmy możliwość korzystania z telefonu (wielomiesięczne poszukiwania starych Otrytczyków, ustalanie adresów). Baltazarowi, Kubie i mnie udało się doprowadzić do zaczarowanej imprezy 25-lecia w zaplanowanym terminie. Podczas tego spotkania połączyły się i poznały różne "epokowo" środowiska otryckie. Nie można zapomnieć o wspaniałej atmosferze, która panowała pomiędzy uczestnikami, niezależnie od różnic wieku (byli nawet starsi ode mnie!!!).

Jest szansa, że nasze dzieci postawią nowoczesną, przezroczystą kopułę kryjącą Chatę przed zniszczeniem, że pojawią się znaczki z wizerunkiem Chaty i twarzy niektórych Otrytczyków. Może i zrealizujemy projekt lądowiska dla helikopterów dla tych, którym niewygodnie byłoby wjeżdżać na wózkach. A tak w ogóle to nie wiem czy Baltazar i Wojtek Ciombor sprawdzili, czy prycze i kuchnia mieszczą się w standardach europejskich? Przed nami jeszcze na pewno nowe wyzwania.

Komisarz



Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011