* * *

Rozpoznaję cię, Czarny Człowieku.
Zawsze w tym starym szynelu
nieproszony przy stole mym siadasz.
I nie witam cię przyjaznym słowem,
chociaż snujesz się za mną pół wieku.

Wiem, bywałeś u Jesienina,
kiedy wracał pijany do domu.
W noc ostatnią Ciebie przeklinał,
zanim świt was obu pochłonął...
Sczeźnij! Odejdź - tam skąd przybywasz!

Nie chcesz... Zakręciłeś naganem na stole...
Co raz szybciej czerń nocy ucieka,
Wzrok nasz utkwił w stalowym kole...
A ja wiem, że po każdym obrocie,
w pustkę droga mi staje otworem.

Mariusz Twardowski



Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011