Ryby w Sanie i mała wiśniówka

Dostałem e-maila. Z niepokojem spojrzałem na adres nadawcy, Waldi.

A tak cichutko siedziałem!

„Jak Ci może wiadomo, zaangażowałem się w wyprodukowanie nowego biuletynu..." – i dalej nie musiałem czytać . Sięgnąłeś do „trzeciej linii", budzisz wyrzuty sumienia.

Zaproponowany podział tema-tyczny „...struktury Biuletynu" dla mnie jest konsternujący. Zamiast ułatwić napisanie tekstu uświadomił, że właściwie nie mam już co wspo-minać. Ba, nawet komentować histo-rię będzie ryzykownie. Opowiadane wcześniej w naszym towarzystwie wydarzenia z przeszłości (starej Cha-ty, czasów odległych dla nowego pokolenia Otrytczyków), mają własne życie, obrosły przybudówkami – anegdotami jak stary dwór chasydzki. I każdy wie lepiej jak było. W razie wątpliwości jest persona Krzysiaczka, która udo-stępnia zainteresowanym interpretację pedagogiczną wydarzeń, wersję „bez możliwości odwołania"!

Powracając do treści Twojego e-maila;

Część I. „Prawiek i inne czasy" No, i pomyśleć, że ktoś się od razu podłoży, jako świadek, uczestnik słynnej wędrówki grzbietem Otrytu, przypomni ważkie słowa „tutaj, To-warzysze i Koledzy nacjonaliści bę-dzie nasz Wspólny Dom"!!! I zawrze malowniczy opis, jak pięknie wyglądały kwitnące drzewa owocowe, szumiał potok (rwący!), a w istniejących studniach woda nadawała się do picia.

Spróbuj Waldi, przycisnąć Henia K. (ma wersję poprawną, obowiązującą!). Może zapytaj Ewę Lewicką (EWA z zasady prawdomówna i pamięta doskonale wypowiedzi, poglądy pierwszych Otrytczyków!) Może złamie 'pro publico bono" wrodzoną dyskrecję i coś wspomni... (pod pseudonimem literackim, oczywiście!) Piotr Morawski, swoim chłodnym okiem reżysera filmowego zakonotował także mnóstwo epizodów historycznych z Chaty.

A jakbyś, Waldeczku, chciał informacje z „prawieku", o budowie i kształtowaniu się społeczności przyszłej Chaty, wygłoszone z pozycji innej niż interpretacje obowiązujące – złap Norberta W, lub Magistra „Śfinię" Gołackiego. No, może Niepokulczycki Paweł zeznałby co nieco. A to „prawica" polityczna niemożebna, do tej pory! Aż dziw, że po tych Bieszczadach, przy ogniskach, tak diametralnie różne poglądy polityczne „siedziały". Aaa! Przecież Przemek W. wrócił po latach do grona otryckiego! Wprawdzie licealnym młodzikiem był w słynnym roku „0", ale pamięć ma świetną.

Widzisz, Waldi, szanse na Vincen-zów są, i to duże!!! „Prawiek" mo-żesz mieć zabezpieczony w taką ilość informacji o przodkach otryckich, że jeszcze Igor powoła zespół badaw-czy, a ExRadny zażąda komisji śled-czej, aby dojść prawdy o Pierwszym, który się zatrzymał w miejscu naszej Chaty, zakopał puszkę po konserwie turystycznej. Materiał na następne biuletyny, jak znalazł!

Trochę nie rozumiem, Waldi spój-nika: „prawiek i inne czasy". Znaczy, inne były, to fakt. Ale jeśli w jednym rozdziale chcesz „inne czasy" – to od którego momentu „prawiek" się kończy??? Tutaj dyskutuj z Krzysiaczkiem, Szczupaczyńskim J. Zwłaszcza ten ostatni ma świadomość epok otryckich! I ten język wykładowcy, precyzyjny, rzeczowy. A chłodny, nie emocjonalny umysł Jurusia! Przyci-śnij, wyduś z niego zeznania. Nawet, jeśli minie się z prawdą w opisach zdarzeń, to zrobi to ładnie literacko. Zapytaj go o kobiety. O kariatydy otryckie podtrzymujące w różnych okresach nasze nadwątlone ego, scalające i organizujące to życie otryckie z bardziej ludzkiej strony. Juruś pamięta i potrafi o nich pięknie mówić.

Waldi. Proponowana część „Z lekkim zażenowaniem..." może być najciekawsza. Zależy, czy ktoś odważy przypomnieć konflikt, który zaowocował wieloletnia nieobecnością sporego grona otrytczyków, a spowodowany była formalnym wnioskiem o rozwiązanie Klubu Otryckiego, oraz później słynnym pobytem działaczy nowej KZMP!! Brrr, ostro było. Tutaj, ówczesny Gospodarz Chaty mógłby co nieco uściślić fakty. Lata 80-te, okres zawirowań w naszej społecz-ności otryckiej, wyraźne zaznaczenie sympatii politycznych, pękanie więzi koleżeńskich... Jest w naszym gronie TAO, zazdrośnie strzeże pisanych latami Kronik. Uważam, że jest to jedyna osoba, która dzięki zapisywanym od dawna relacjom „na gorąco" posiada rzeczywistą wiedzę o wydarzeniach i ludziach. Dodatkowo niesamowita pamięć personaliów! Chylę czoła! Rzadko zdarza mi się polemizować z TAO, jeśli oprotestowuje jakąś wersje wydarzeń. Ale jak przekonać Wielkiego Kronikarza do ujawnienia swoich materiałów, czy ocen ludzi, sytuacji – nie mam bladego pojęcia. Uważam, że kiedyś skusi się na esej, jak to z nami bywało. Turgieniew przy nim wypadnie blado!

Waldi. Niezręcznie się czuję, kiedy liczysz na mój udział w części trzeciej „W oku cyklonu", o odbudowie Chaty. A cóż ja mógłbym skrobnąć w tym temacie?? Toć wyrosły postacie nowe, na miarę wspólnej Europy. Siłacze, którzy fizycznie i psychicznie znieśli trudy odbudowy. To oni winni są napisać jak widzą Chatę, jak się czuli, jakie więzi przetrwały z tego pionierskiego czasu. Cieszyłbym się z tekstu wspo-mnieniowego osoby z „Grupy Trzymającej Gonty". Nie do przece-nienia rola i zaangażowanie tej grupy Otrytczyków. Masz rację.

Wymiguję się z napisania tekstu? Masz rację. Wolę pozostać w roli osoby, która będzie w opowiadać anegdoty i historyjki, zainteresowanych konkretnym wydarzeniem życia otryckiego. Ze smrodkiem dydaktycznym przy małej wiśniówce. A chętnych na wycieczkę poprowadzić na Łupków, opowiadając jak to bez śpiwora, polaru, goretexu, spało się pod drzewem i jakie ryby w Sanie łowiło się na kolację...

Ukłony - Komisarz



Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011