Julowe limeryki

Poniżej pisane z różnych okazji limeryki by Julo. W przyszłości wydamy pewnie osobny tomik limeryków zebranych, wszak bywanie poetą wychodzi Julowi nienajgorzej ;-)

LIMERYK DLA MARASA

Raz Maras rzekł - zaraz
I wyszedł na taras
Rzucić brzydki wyraz,
Żeby nie wpaść w marazm.
Ukarać Marasa - zakrzyknęła Rada,
W Chacie Socjologa tak kląć nie wypa-da.
Ma przeprosić dwa razy? - Nie, ma raz!


CZAJNIK

Raz czajnik, będąc na gazie,
Sfałszował gwizdaną frazę.
Skarcony wzrokiem wybran-ki,
Wylał wszystko do szklanki.
Znów się postarał
I oto jest para.


HUSQVARNA

Raz w lesie pełnym pomarańczy
Obudził się Pawlik Andrzej.
Tam ONA leżała gotowa
Tak ostra i pomarańczowa.
Szarpnął, warknęła i zamiast ją niań-czyć.
Zaczęli tańczyć.


DLA KUBY (KLAWESYNISTY)

Pewien malkontent opinią zgrzeszył,
Że tylko prosta rozrywka nas cieszy.
Ze zawsze jest bańka, gitara i wycie
Właściwa bywalcom Chaty na Otrycie.
Dziś był Froberger, Kuba i klawesyn

Napisany 31.01.2009 na koncercie dyplomowym Kuby
w Wyższej Szkole Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie.
Otrytczycy stanowili sporą część publiczności.


4

Wrażliwego młodzieńca po Święcie Barana
Taka oto myśl naszła następnego rana:
„Dokonam ablucji tuż po defekacji”
Pomyślał. Przyznajmy nie bez pewnej racji -
- dość miał „mycia” i „srania”.

To jest czwarty z cyklu limeryków defekacyjnych.
Pozostałe można przeczytać na ścianie kibla na Otrycie.



Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011