Natenczas...

Natenczas rzekł człowiek do siebie -
Gdzie droga moja a nogi moje niosą?
I stała się jasność w duszy jego;
I rzekł Duch:
Idź a zbawion będziesz pójściem swoim
Stał człowiek, dziwić się począł;
Już rozum zdradę gotował, w krat myśli jasne zakluczyć widzenie
I stał człowiek i dziwił się człowiek,
bo ciemno wokoło
bo drogi żadnej nie było
Natenczas rozum zawezwał na pomoc
by radą sens swój okupił
Ten rzekł:
jest pewność a pewności nie ma
jest droga, której oczy nie widzą a mądrość nie wskaże
Na świt czekać - oto słowo moje.
Przepaść wokoło a cienia mostu nie widać -
Tak myślał człek i zmartwił się on; wola pobiegła do serca
Zamknij oczy - tam słyszy - jest promień we mnie,
jasność jego ślepca do celu prowadzi.
Oczy twe znaku owego nie zwidzą!
Ten czas ostateczny, do jutrzni daleko
Jest wiara we mnie i pewność jest -
most masz przed sobą, przepaści więc nie ma.
Tak serce rzekło.
Cisza w człowieku zapadła. I stał człowiek
Dziwił się on, martwił, to znowu weselał,
wierzył a pewności nie miał.
Krok pierwszy to będzie czy krok to ostatni.

Andrzej Wiórko


Andrzej krygował się trochę i wzdragał przed publikacją tego wiersza, mówiąc, iż nie ma w nim nic o Otrycie.
Według mnie każda twórczość - związana bezpośrednio z Otrytem, czy nie - ludzi kręcących się na orbicie Klubu i Chaty, tzw. Otrytczyków już przez to jest otrycka.
Zachęcam innych do współpracy z Biuletynem Otryckim.

Bogna

Tu miał być tekst Maliny o obozie sylwestrowym. Niestety, Malina z nieznanych mi powodów nie uraczyła nas swym spojrzeniem na przełom roku na Otrycie.

B.



Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011