Kilka uwag o zebraniach czwartkowych

Cieszy mnie, że zebrania zaczęły być popularne wśród członków Klubu i często można zobaczyć na nich dawno niewidziane twarze. Smuci mnie natomiast ciągle pokutujący w nas duch otryckich rozmów o wszystkim jednocześnie, gdzie człowiek musi koncentrować się na wyłapywaniu tematu rozmowy, a nie nad sensem swojej wypowiedzi. Rozumiem, że jak widzimy się raz na tydzień lub rzadziej, to jest może do opowiedzenia bardzo dużo, ale nie kosztem podejmowania decyzji dla których rozstrzygnięcia się spotykamy. Dziwi mnie to, że nie po-trafimy uczyć się na własnych błędach; jeżeli irytowało nas wcześniej, że przeszkadzają nam inni w poważniejszych rozmowach, to za tydzień zapominamy o tym i stosujemy takie same metody w stosunku do innych /casus Michała Gierbisza jest tu dobrym przykładem/.

Zdałem sobie sprawę za znaczenia kolegi Abbego, którego groźba pojawienia się na zebraniu spowodowała, że szybko załatwiliśmy sprawy i mogliśmy oddać się przyjemniejszym rozmowom towarzyskim. Ale czy zawsze "zagrożenie zewnętrzne" jest jedynym warunkiem zmuszającym nas do koncentracji na tematach zasadniczych?
Może więc utrzymamy małą tradycję zebrań czwartkowych, gdzie w pierwszej części szybko załatwimy sprawy bieżące, a później w formie luźnej, towarzyskiej będziemy je kontynuować. Zrealizuje to nasze obydwie potrzeby i nie będzie dużym odstępstwem od tej, dla mnie czystszej, postaci ducha otryckiogo.


Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011