Gonty 2011

OTRYT BUDOWLANY GONTY
15 – 22 WRZEŚNIA 2011

Obóz budowlany

Dzień 1. 15 IX

Po godzinie 14, z Owcą i Asią zameldowaliśmy się w Chacie. Po ogarnięciu się i obiedzie postanowiliśmy oznaczyć szlak z Chmiela folią odblaskową, jak również przeciąć gałęzie utrudniające przejście. W chwili naszego przyjazdu w Chacie była dosyć duża grupa młodzieży. W Chacie był też spory bałagan, zarówno na ogólnej, kominkowej jak i w kuchni. Wyruszyliśmy do Chmiela ok. 18, po 21 byliśmy w Chacie. Owca wycieczkę przypłaciła dwoma ukąszeniami os, w których gniazdo weszliśmy, ale nasza wspólna medyczna diagnoza była taka sama: przeżyje. Wieczorem w związku z incydentami z pijanymi i niekulturalnymi osobnikami, wspólnie z Gospodarzem wyprosiliśmy ich z Chaty.

Dzień 2. 16 IX

Zaraz po 8 rano rozpoczęliśmy przygotowania do naszego głównego zadania: Pomalowania gontów. Zgodnie z relacją Gospodarza od kilku dni nie padało, rano gonty były suche i ciepłe.

Zanim rozłożyliśmy drabinę, liny, znaleźliśmy uprząż, zrobiliśmy kalenicę i można było z czystym sumieniem powiedzieć „malujemy" - była godzina 12. Owca, ja i Marek (który przyszedł z Wieśkiem do Chaty wieczorem poprzedniego dnia, na dzień relaksu przed powrotem do domu) byliśmy na dachu. Asia z Wieśkiem tworzyli cudownego kartoflaka na wachcie kuchennej. Posprzątali również całą kuchnię. Około 13 przyszedł Michał i od razu zajął miejsce na drabinie. Tak minął dzień pierwszy, do zachodu słońca. W tym czasie Gospodarz zrobił nowe schody do Chaty oraz cały czas pomagał przy skalniaku, linach itd.

Dzień 3. 17 IX

Zgodnie z umową z dnia poprzedniego Gospodarz wyszedł rano z Chaty. Dostałem telefon służbowy, książkę meldunkową i Kazana. Zaraz po śniadaniu pobiegliśmy na Polankę po resztę zaopatrzenia. Asia z Owcą miały wachtę, po południu Owca pojechała na dół. Po powrocie z zakupów, wszedłem na dach, gdzie od rana stał Michał. Skończyliśmy, kiedy zaszło słońce. Wieczorem ustaliliśmy z Gospodarzem, że zostanie on na noc u Chwiejów, a ja dopilnuje Chaty. Było spokojnie i kulturalnie, mimo zmęczenia jako ostatni wychodziliśmy z kominkowej gasząc świece. Zauważyliśmy, że wody gospodarczej jest coraz mniej, tempo zużycia przekracza napływ.

Dzień 4. 18 IX

Gospodarz wszedł na górę przed południem, przynosząc nam zakupy o które prosiliśmy. Następnie posprzątał dół Chaty (butelki, puszki, inne śmieci, okolice narzędzi i posłanie Kazana). Po obiedzie pomagał na gontach od wschodu. Ja z Michałem gonty jak zwykle. Asia i Owca miały wachtę. Owca przyniosła też jedzenie z dołu, które zamówiliśmy jak jechała do pracy. Później z Asią myły okna. Wieczorem postanowili dołączyć Kasia, Mieszko i Arek. Obliczyliśmy z Michałem, że zabraknie nam około 10 – 15 litrów oleju do pomalowania całości.

Dzień 5. 19 IX

Podzieliliśmy się zadaniami. Asia z Owcą wachta, Owca musiała po południu wracać do domu. Asia malowała później gonty nad łazienkami. Ja z Michałem skończyliśmy stronę wschodnią dachu, powoli malowaliśmy zachodnią ile nam starczyło mieszaniny. Gospodarz posprzątał z Mieszkiem drewutnię, następnie poszedł na dół po olej. Arka i Mieszka zachęciłem do poprawy schodów przy ujęciu, a następnie do pokrycia banerem dachu kibla. Kasia zrobiła brakujące haczyki na pogrzebacze w kuchni. Wieczorem zjedliśmy odświętne koryto przy świecach na ławeczce, mając wcześniej nadzieję, że skończymy gonty. W oznaczaniu szlaków pomogli nam Kasia i Marcin, którzy przyszli 18 IX i schodzili po zakupy do Dwernika oraz ekipa z Lublina, która przyszła z Tworylnego, a oznaczyła szlak do Lutowisk.

Dzień 6. 20 IX

To był ważny dla mnie i Michała dzień. Po raz pierwszy przez zachodem słońca zeszliśmy z dachu. Za to do zmroku ogarnialiśmy syf który powstał przez 6 dni, wszystkie beczki, kubełki itd. Gospodarz z Mieszkiem ogarnęli syf przed drewutnią. Asia z Kasią sprzątnęły Kominkową.

Dzień 7. 21 IX

Postanowiliśmy, że dzień siódmy będzie dniem wolnym od pracy. Pojechaliśmy więc do Lutowisk po zakupy. Po obiedzie naszykowaliśmy deski do zasłonięcia wykuszy nad oknem kuchni i oknem Służbówki.

Dzień 8. 22 IX

Zaczęliśmy od zaplanowanego wcześniej zasłonięcia wykuszy. Kasia umyła resztę okien pochlapanych mieszaniną dachową. Ja założyłem ostatni, brakujący gont. Patryk pomalował szczyty desek na balkonach oraz szczyt daszku nad kuchnią. Zosia posprzątała górę kominka. Z Kometką przeprowadziliśmy akcję mycia kibli. Wieczorem układaliśmy metrówki przy ścieżce do Dwernika. Wieczorem przekazałem Obóz na ręce Kometki.

Tutaj się kończą moje notatki. Jeśli się nie mylę to w piątek (23 IX) odbył się pierwszy kurs pierwszej pomocy. Z prac budowlanych Lucek chyba również w piątek doszczelniał w Biskupinie stopę kominową. Gdzieś kiedyś po drodze umknęło mi oznaczenie folią odblaskową szlaków z Dwernika i Lutowisk i częściowe przynajmniej wytrucie os przy wejściu do Chaty. W poniedziałek (26 IX) Gospodarz razem z Jankiem zrobili elewację na południowej stronie wykusza łazienkowego. We wtorek z Kometką malowaliśmy wszystkie dorobione elementy elewacji Fluggerem, części przy gontach skalniakiem. Dodatkowo Kometka pociągnęła cały wschodni wykusz Fluggerem. Ja zrobiłem II część pierwszej pomocy.

Moje sugestie dotyczące następnego Obozu:

JózekOprócz znanych kwestii, zwróciłem uwagę na stan okien. Myślę że warto zając się zawczasu szczególnie oknem balkonowym z kominkowej, zwrócić uwagę na stan progu i zawiasów. Zastanawia mnie tu głównie kwestia szczelności w zimie i zabezpieczenia samego progu przed rozdeptaniem. Oprócz tego dokładnie się przyjrzałem stanowi ram okiennych, jak również desek elewacji na południowej stronie Chaty. Po malowaniu w lipcu nie wyglądają już tak dobrze jak zaraz po konserwacji. Mogę się podjąć zorganizowania impregnatu/lakieru używanego przez jedną z firm produkujących okna drewniane. Sam mam je w domu od 8 lat i mimo ze nie były malowane ani nic wyglądają jak nowe. Tak jak rozmawiałem z Julem i Luckiem, belki maskujące Biskupin do pomalowania na czarno mieszaniną skalniaka i oleju. Dodatkowo od zachodu drzwi do Biskupina, żeby nie odbijać desek manewrując czymś dużym. Wpadliśmy na pomysł żeby zrobić zapasowe balustrady na balkon, wysuszyć je w Biskupinie żeby nie pękały i zaimpregnować, a w razie potrzeby od razu wstawić gotową. Moim zdaniem warto również pomalować czystym skalniakiem podłogi na balkonach oraz usztywnić ich konstrukcję, jak również nawoskować deski i położyć je na ganku, jest to chyba najbardziej widoczne miejsce w którym leży OSB. W kwestii OSB spróbowałbym również w najbliższym czasie zakryć płyty nad balkonami oraz zabezpieczyć je przed wodą. I sprawa która ciągnie się za nami od lipca czyli Flugger na górny trójkąt Chaty nad wejściem. A jak dopisze pogoda i Julo (lub ktoś kto wie więcej niż my) to z Michałem podjęliśmy się wstawienia okien dachowych na ogólnej. Wszelkie inne pomysły postaram się wynotować, a w odpowiedniej chwili przedstawić.

W imieniu swoim i całego Obozu Gontowego chciałbym podziękować za zaufanie jakim zostaliśmy obdarzeni, dostając Chatę niejako w nasze ręce. Mamy nadzieję, że w żaden sposób nie naruszyliśmy tego zaufania, a nasze prace i pomysły na kolejne zostaną przyjęte z aprobatą.

Galeria zdjęć z obozu dostępna jest tutaj <<

Bynajmniej nie jest nam to obojętne!
Józef Lisowski 



Komentarze   

 
#1 Jan-Nemrod25 2011-10-10 22:12
Bynajmniej Józku bynajmniej, nie wiem kiedy ten następny obóz będzie ale już teraz zgłaszam się do pomocy przy oknach dachowych i do innych prac także (wykańczam swój dom to nabieram dalszych doświadczeń budowlanych) w miarę możlwiwości. Pozdrawiam serdecznie Janek
 

Musisz być zalogowany by dodać komentarz.

Stowarzyszenie Klub Otrycki © 2011